Connect with us

Publicystyka filmowa

GLENN CLOSE. Talent przed urodą

GLENN CLOSE. Talent przed urodą to fascynująca opowieść o ikonie kina, której aktorski blask przyćmiewa konwencjonalne piękno.

Published

on

Zagrała wiele znakomitych ról, w tym kilka ikonicznych, a jednak nigdy nie zyskała w zbiorowej świadomości widzów – zwłaszcza w Polsce – statusu megagwiazdy. Trudno uwierzyć, że dziś kończy siedemdziesiąt lat, bo wydaje się, że jej debiut filmowy w Świecie według Garpa (1982) George’a Roya Hilla miał miejsce zaledwie wczoraj. I właśnie ten premierowy występ na wielkim ekranie przyniósł Glenn Close pierwszą nominację do Oscara, stając się początkiem znakomitej kariery, która – mimo kilku słabszych momentów – trwa w najlepsze do dziś.

Advertisement

„Fatalne zauroczenie” (1987)

Na początku trzeba sobie jasno powiedzieć – Glenn Close nie jest piękna. Zjawiskowa? Być może. Imponująca? Na pewno. Ale mimo niepodważalnego aktorskiego magnetyzmu nie sposób powiedzieć o Close, że olśniewa urodą.

Dlaczego podkreślenie tego faktu jest takie ważne? Ponieważ w gloryfikującej piękno Krainie Snów zdecydowanie trudniej przebić się komuś, kogo największym atutem jest talent, a nie śliczna buzia. No, ale dość już o tym wyglądzie – czytelnik gotów pomyśleć, że autor tekstu jest niewolnikiem kryteriów estetycznych. Glenn Close jednak wymyka się wszelkim standardom – zarówno estetycznym, jak i tym, które mają artystów kategoryzować i szufladkować. W świadomości większości widzów funkcjonuje jako modelowa femme fatale, ale jej dorobek jest przecież o wiele bardziej bogaty i zróżnicowany! No i jak wiele jest aktorek, które trzema pierwszymi rolami w filmach kinowych zapracowują na hat-tricka oscarowych nominacji?

***

Advertisement

„Nie mam wątpliwości, że to dni, które spędziłam na swobodnym bieganiu po inspirujących wiejskich okolicach Connecticut z nieskrępowaną wyobraźnią, odtwarzając wszelkie wymagane przez nasze zabawy postacie, są jednym z powodów, dla których aktorstwo zawsze wydawało mi się tak naturalne” – ten dość długi cytat, pochodzący z jednego z wywiadów z Glenn, jest rzadkim przykładem bardzo osobistej i wiele wyjaśniającej wypowiedzi, która przybliża wielkiego artystę jego fanom. Bo któż nie wyobraził sobie właśnie kilkuletniej Close, biegającej w gęstych zaroślach pól Connecticut i wcielającej się w podróżniczki, poszukiwaczki skarbów czy leczącej ludzi, jak przez wiele lat czynił to jej ojciec? Glenn Close przyszła na świat 19 marca 1947 roku w Greenwich, sześćdziesięciotysięcznej miejscowości w trzecim najmniejszym stanie USA, jako córka uznanego chirurga, który swój talent wykorzystywał, by leczyć potrzebujących w Afryce, i matki, która poświęcała się dla rodziny i życia towarzyskiego.

Gdy Glenn miała zaledwie siedem lat, jej rodzice powzięli decyzję o przystąpieniu do ruchu ideologicznego zwanego Moral Re-Armament (MRA), który okazał się tworem niebezpiecznie zbliżonym do sekty, dyktującym członkom, jak mają żyć i z kim się spotykać. Close wyzwoliła się spod jego wpływu dopiero w 1969 roku, a więc jako dwudziestodwulatka, kiedy to wiedziała już, że chce związać swą przyszłość z aktorstwem. Ucząc się w College of William & Mary, Glenn coraz mocniej angażowała się w teatr, a wraz z nastaniem 1974 roku Close mogła cieszyć się z prawdziwego scenicznego debiutu. Wiele lat później Close przyznała się, że ostatecznym bodźcem do tego, by zostać aktorką, był dla niej wywiad z Katharine Hepburn wyemitowany w ramach popularnego The Dick Cavett Show w październiku 1973 roku.

Advertisement

https://www.youtube.com/watch?v=gZlHcrzKEUE

Przez całą dekadę lat siedemdziesiątych Glenn Close regularnie występowała na Broadwayu i Off-Broadwayu, zaś w 1979 roku zaliczyła skromny debiut w telewizji (niewielka rola w serii Great Performances). Wszystko zmieniło się na początku kolejnego dziesięciolecia – podczas jednego z przedstawień na deskach nowojorskich teatrów Close została wypatrzona przez George’a Roya Hilla, który zaprosił ponad trzydziestoletnią już wtedy Glenn na casting do Świata według Garpa, gdzie próbowana była w scenach dialogowych z Robinem Williamsem.

Advertisement

Stająca wówczas u progu swej kinowej kariery Close w najśmielszym snach nie wyobrażała sobie tego, co przyniosła jej dekada lat osiemdziesiątych. Był to najlepszy okres w jej aktorskim dorobku, potwierdzony pięcioma z sześciu oscarowych nominacji Glenn i od tamtej pory już niepowtórzony.

„Niebezpieczne związki” (1988)

W Świecie według Garpa zagrała – o dziwo! – matkę tytułowego bohatera, choć Close była raptem cztery lata starsza od swego filmowego syna, Robina Williamsa. W roli nadopiekuńczej i przeczulonej na punkcie seksualności pielęgniarki Glenn wypadła rewelacyjnie, zasłużenie zdobywając wyróżnienie Akademii, a jednocześnie zapewniając sobie świetny start do kariery w kinie.

Rok po roku pojawiała się w znakomitych filmach, takich jak Wielki chłód (1983) Lawrence’a Kasdana, Urodzony sportowiec (1984) Barry’ego Levinsona (za oba otrzymała nominacje do Oscara). Najczęściej były to dramaty obyczajowe, zwykle o licznej, gwiazdorskiej obsadzie, w której znacznie trudniej było zabłysnąć. Mimo to Close regularnie wyróżniano za role drugoplanowe i dopiero druga połowa lat osiemdziesiątych przyniosła pierwsze główne kreacje aktorki z Greenwich.

Advertisement

W 1985 roku zagrała pierwszoplanową rolę w Maxie Paula Aarona, komedii… paranormalnej, w której wcieliła się w kobietę opętaną duchem niedoszłej gwiazdy filmowej z lat dwudziestych. Ten karkołomny pomysł, jakich w tamtym okresie filmowcy mieli wiele, okazał się całkowitą klapą finansową, ale przyniósł Close nominację do Złotego Globu.Kolejną pozycją w filmografii aktorki był kultowy thriller Fatalne zauroczenie (1987) Adriana Lyne’a, który do dziś pozostaje jednym z najbardziej kasowych tytułów w dorobku Glenn. Razem z Michaelem Douglasem stworzyła znakomity duet (co potwierdza kolejne wyróżnienie od Akademii) i trzymające w napięciu widowisko, ale w przeciwieństwie do filmowego partnera nie poszła za ciosem i nie związała kolejnych lat kariery z thrillerami.

Wręcz przeciwnie – następnym dziełem, w którym zagrała Close, były Niebezpieczne związki (1988) Stephena Frearsa, adaptacja powieści Pierre’a Choderlosa de Laclos oraz opartej na niej sztuki Christophera Hamptona. Dzięki roli markizy de Merteuil raz jeszcze dokonała rzadko spotykanej sztuki, otrzymując drugą z kolei nominację rok po roku. I tym razem jednak musiała obejść się smakiem, podobnie jak jej koleżanka z planu, Michelle Pfeiffer.

Advertisement

„Albert Nobbs” (2011)

Wraz z nastaniem lat dziewięćdziesiątych skończyła się era spektakularnych sukcesów Glenn Close. Nie narzekała na brak ofert i pojawiała się w głośnych filmach, takich jak Hamlet (1990) Franco Zefirellego czy Hook (1991) Stevena Spielberga, ale w trakcie pierwszej połowy tej dekady Glenn nie należała do czołówki hollywoodzkich aktorek i pewną część tego okresu spędziła na graniu w produkcjach telewizyjnych.

Tę sytuację zmieniło Disneyowskie 101 dalmatyńczyków (1996) Stephena Hereka, w których wcieliła się w demoniczną, choć skazaną na porażkę Cruellę De Vil, tworząc jeden z najbardziej ikonicznych czarnych charakterów w kinie familijnym. Powróciła do tej roli także w kontynuacji psich przygód z 2000 roku, w międzyczasie grając też w dwóch głośnych produkcjach – niesławnym Marsjanie atakują! (1996) Tima Burtona oraz Air Force One (1997) Wolfganga Petersena. Można powiedzieć, że w obu tych filmach otarła się o prezydenturę – u Burtona wcieliła się w postać Pierwszej Damy, zaś w thrillerze Petersena była wiceprezydentem. Te dwa tytuły były ostatnimi prawdziwymi sukcesami Close w XX wieku, zaś w nowym millenium Glenn także wiodło się ze zmiennym szczęściem.

Choć grała dużo, jakość projektów, w których się pojawiała, pozostawiała wiele do życzenia. Co prawda w 2005 roku zdobyła swego pierwszego Złotego Globa (po siedmiu nominacjach!) za rolę w telewizyjnym Lwie w zimie (2003) Andrieja Konczałowskiego, ale filmy takie, jak Żony ze Stepford (2004) Franka Oza czy Miłego dnia? (2005) Ariego Posina trudno uznać za wielkie sukcesy. Close równoważyła niepowodzenia kinowe coraz lepszymi rolami w serialach – najpierw przyszedł trzynastoodcinkowy występ w Świecie gliniarzy, a później znakomita główna rola w Układach, w których w latach 2007–2012 wcielała się w postać bezwzględnej prawniczki Patty Hewes.

Advertisement

Rola ta przyniosła Glenn mnóstwo nominacji do najważniejszych nagród, w tym statuetki Emmy (2008 i 2009) oraz drugi Złoty Glob (w roku 2008). Na potrzeby pracy w Układach Close niemal zupełnie porzuciła karierę filmową – w tym okresie zagrała jedną ze swych najważniejszych ról, tytułową w filmie Rodrigo Garcíi Albert Nobbs (2011), gdzie wcieliła się w postać kobiety pracującej w przebraniu mężczyzny jako lokaj w eleganckim hotelu w Dublinie. Tą kreacją Glenn powróciła na moment na usta krytyków i najważniejszych gremiów, w tym tego najważniejszego, przyznającego Oscary. Rola w filmie Garcíi przyniosła Close ostatnią jak na razie, szóstą nominację do nagrody Akademii, dzięki czemu dołączyła do grona rekordzistek wśród aktorek z największą liczbą nominacji i brakiem wygranej (obok Deborah Kerr i Thelmy Ritter).

THE GIFTED: NAZNACZENI. Mutantów płacz za X-Menami – recenzja pierwszego sezonu

„Układy” (2007-2012)

Kariera Glenn Close jest doskonałym dowodem na to, o czym coraz częściej i głośniej mówią hollywoodzcy aktorzy – że nawet największe gwiazdy nie otrzymują co dzień stosu lukratywnych ofert, w których mogą przebierać. Pochodząca z Greenwich aktorka od trzydziestu pięciu już lat „robi swoje”, pojawiając się w kameralnych dramatach, interesujących serialach, a ostatnio nawet w blockbusterach, takich jak Strażnicy Galaktyki (2014) Jamesa Gunna.

Mimo że właśnie kończy siedemdziesiąt lat, wciąż regularnie gra w wysokich jakościowo produkcjach, a tylko w tym roku premierę ma mieć aż sześć filmów z jej udziałem! I choć ostatnie kinowe sukcesy Close to już dość zamierzchła przeszłość, przestrzegam przed skreślaniem tej wielce zasłużonej aktorki – pamiętna Cruella De Vil z pewnością nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.

Advertisement

korekta: Kornelia Farynowska

Advertisement

Zawsze w trybie "oglądam", "zaraz będę oglądał" lub "właśnie obejrzałem". Gdy już położę córkę spać, zasiadam przed ekranem i znikam - czasem zatracam się w jakimś amerykańskim czarnym kryminale, a czasem po prostu pochłaniam najnowszy film Netfliksa. Od 12 lat z różną intensywnością prowadzę bloga MyśliwiecOgląda.pl.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *